23.05.2007 Wersja do druku

R@Port. Postscriptum

Spokojnie. Poczekajmy. Polska dramaturgia się rozwija i choć młody dramat ciągle skażony jest tandetą, płytkością i tanią prowokacyjnością to zdarzają się przebłyski oryginalności oraz naprawdę ciekawe rozwiązania sceniczne. II edycję Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych podsumowuje Łukasz Rudziński z Nowej Siły Krytycznej.

II edycja Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port już za nami. Dyrektor Festiwalu Jacek Bunsch zapowiadał, że tegoroczna edycja, oprócz funkcji przeglądu współczesnej dramaturgii, ma ukazać prawdziwą duszę Polaka. Warto zastanowić się nad tym, czy gdyński festiwal spełnił te nadzieje i jaki obraz polskiego dramatu wyłania się na podstawie tego, co zobaczyli widzowie trójmiejskich scen w minionym tygodniu. Czternaście spektakli w pięć dni. Dziesięć konkursowych. Dawka tylko dla najwytrwalszych. Biorąc pod uwagę szeroki wachlarz imprez towarzyszących, nietrudno dojść do przekonania, że obejrzenie wszystkiego było praktycznie niemożliwe. Widzowie wyszli z podobnego założenia. Wybrali prezentacje festiwalowe, przeważnie rezygnując z przedpołudnowych sesji, paneli i pokazów Teatru TV. Potwierdziło się, że Gdynia to dobre miejsce na festiwal teatralny. Publiczność biła do teatru drzwiami i oknami. Wielokrotnie gromady młodzieży siadały

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Łukasz Rudziński

Data:

23.05.2007