24.05.2008 Wersja do druku

R@Port. Dzień trzeci

Po dniu prezentującym historię "małych ojczyzn" ciężar festiwalu został przeniesiony na rozliczenia z realiami PRL-u - pisze Łukasz Rudziński z Nowej Siły Krytycznej.

Po dniu prezentującym historię "małych ojczyzn" ciężar festiwalu został przeniesiony na rozliczenia z realiami PRL-u. Próba przybliżenia historii zastrzelonego przez oficera SB w 1982 roku Bogdana Włosika poprzedziła retrospekcyjny opis polskich pogromów na Żydach po II wojnie światowej oraz mechanizmy ordynarnej manipulacji historią przez wszelkiej maści lustratorów. "Kochałam Bogdana W." w reżyserii Pawła Kamzy zagrano w byłych magazynach portowych. Dzięki temu przedstawienie odegrano w warunkach zbliżonych do tych, jakie mają aktorzy na co dzień w krakowskiej Łaźni Nowej. Nie pomogło to uchronić spektaklu przed banałem. Ważna tematyka, podejmowana głównie przez telewizję publiczną i jej cykliczne prezentacje w ramach "Sceny faktu", kompletnie się nie sprawdziła w konfrontacji z "żywym teatrem". Vis vis widowni jest ławeczka, po lewej stolik i dwa krzesła przed typowym wytworem architektury komunistycznej - szarym, nijakim, kwadratowym domk

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Łukasz Rudziński

Data:

24.05.2008

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe
Festiwale