28.10.2012 Wersja do druku

Pułapka perwersji

Bardzo dobra, subtelna i stonowana inscenizacja - o spektaklu "Kochanek" w reż. Józefa Opalskiego w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie pisze Tomasz Kaczorowski z Nowej Siły Krytycznej.

Scena tonie w ciemności. Rozjaśnia się bardzo nieśmiało. Wreszcie widzimy siedzącą naprzeciwko siebie parę: Ona (Dominika Bednarczyk) i On (Grzegorz Mielczarek). Oboje mają na sobie białe obcisłe golfy, czarne spodnie. Mierzą się wzrokiem. Powtarzają swoje ruchy, wydają się lustrzanymi odbiciami, sobowtórami. Tańczą do subtelnej jazzowej muzyki. Wreszcie siadają na czarnych zdobionych krzesłach na przodzie sceny. Mówią do siebie, ale nie patrzą na siebie. Ich wzrok jest utkwiony w milczącej publice. Ta sytuacji mogłaby być początkiem typowego dramatu mieszczańskiego. Jednak Harold Pinter mówi o perwersyjnej grze małżonków, w której mąż przybiera maskę kochanka żony, a żona udaje kochankę męża. Gra, którą prowadzą, nie ma końca, powtarza się w różnych konfiguracjach - to ona dominuje, to on. On raz jest brutalnym gwałcicielem z parku, a raz strażnikiem. Ona raz jest skrzywdzoną ofiarą, a raz prowokującą femme fatale. Ta gra do nicz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Tomasz Kaczorowski

Data:

28.10.2012

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe