Naprawdę nietuzinkowa i niebanalna jest "Przemiana" Zbigniewa Brzozy. Dwa elementy sceniczne wprawiają w zachwyt - zmiana teatru w kino i niezwykle sugestywne oświetlenie sceny. Brzoza przemawia do współczesnego widza językiem kina. Siedzimy na "Przemianie" jak na niemym filmie. Podrzędne kino z taperem, trzeszczące, tanie krzesełka, stylowe napisy na ekranie, rozdygotany obraz, zbrudzone smugami barw kostiumy z kina Fritza Langa rodem. To niesamowity świat, w którym plan filmowy dramatycznie blisko sąsiaduje z krzesłami widowni. Często zapominamy, po której stronie rampy jesteśmy. Groza przemiany bohatera w robaka - bo każdy z nas ma w sobie coś podobnie wstrętnego, powiada Kafka - przybiera tu ekspresyjne pozy bohaterów niemego kina. Kto chce zobaczyć, jak robak-Gregor chodzi po suficie czy jak kurczy się do rozmiarów karalucha, będzie miał więcej niż uciechę. To zdumiewająco plastyczne sąsiedztwo znakomitej, piętrzącej głębie - jak głębie ostro�
Tytuł oryginalny
Pułapka na robaki
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Dolnośląska nr 104