"Olga" Jorge Antunesa w reż. Romualda Wiczy-Pokojskiego w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Pisze Henryk Tronowicz w Polsce Dzienniku Bałtyckim.
Nie ma obrony przed ludzkim tragizmem w wymiarze metafizycznym. W wymiarach politycznych znane są z historii różne warianty. Sztuka operowa z kolei może losami bohaterów manipulować na różne sposoby. Filozof Aleksander Ochocki, autor wybitnej książki "Trzy opery czyli podmiotowość komiczna" uważał, że lepszy jest kicz artystyczny niż polityczny. Czy wystawione przez Operę Bałtycką brazylijskie dzieło Jorge Antunesa "Olga" to kicz? Ważmy słowa. Tytułowa bohaterka - Olga Benario - to postać historyczna. Tragiczna ze wszech miar. Angażowała się w działalność berlińskich komunistów będąc jeszcze nastolatką. Nasiąkała wtedy hasłami wzywającymi do obalenia kapitalizmu za każdą cenę. W pierwszym akcie opery Olga wkracza z bronią do izby przesłuchań i - niczym w thrillerze - terroryzuje sędziów, by wyprowadzić na wolność aresztowanego intelektualistę Otto Brauna. A w scenie kolejnej zarzeka się, że pozostanie w stanie wolnym na zawsze, ma�