"Sztuka bez tytułu" w reż. Agnieszki Glińskiej z Teatru Współczesnego w Warszawie na XII Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje w Katowicach. Pisze Henryka Wach-Malicka w Polsce Dzienniku Zachodnim.
Antoni Czechow uskarżał się listach do przyjaciół, że jego sztuki zbyt często grane są z sentymentalno-ponurym wydźwiękiem, choć on sam tworzy je bardziej jako komedie niż tragedie. Współcześni realizatorzy sięgają czasem do tej komediowej wskazówki autora, rzadko udaje im się jednak sprostać wyzwaniu. Agnieszce Glińskiej się udało, choć pewnie jej interpretacja Sztuki bez tytułu, od lat znanej w Polsce jako Płatonow, nie wszystkim przypadła do gustu. Jest to jednak przedstawienie konsekwentne i spójne w ramach wybranej przez reżyserkę konwencji. W jej inscenizacji świat prowincjonalnego majątku i nawiedzające go postacie to jakby mały teatrzyk, w którym bardzo długo każdy gra kogoś, kim nie jest w rzeczywistości. Udają, bo wykalkulowali, że to się opłaci, bo źle czują się w swojej skórze, bo ich aspiracje są większe niż możliwości, bo życie, wreszcie, jest nudne, a jakaś odmiana na pewno je ubarwi. Tak więc ludzie z otoczen