Dziwna to sztuka. W lekturze mocno irytująca, zdałoby się infantylna i niesceniczna. Na małej scenie Teatru Powszechnego, głównie dzięki grze wspaniałego młodego zespołu (zwłaszcza aktorów Montowni), nabrała nieco rumieńców i pozorów życia. Rzecz traktuje o młodych ludziach bez stałego miejsca pracy, żyjących z dnia na dzień i zabijających nadmiar czasu w sposób określony przez jednego z nich, Seiferta (Rafał Rutkowski), jako: "Palce na fliperach. Morda w kieliszku". Niekwestionowanym przywódcą tej grupy bezrobotnych - ni to kloszardów, ni to niebieskich ptaków - roztrząsających dzień po dniu kolejne fiaska powrotów z "pośrednia-ka", jest niejaki Slupianek (Adam Krawczuk). On to wymyślił dla swych zdesperowanych przyjaciół - po zdjęciu Seiferta ze sznura, na którym z własnej woli omal nie zawisł - inną atrakcję niż wóda i flipery: zdobycie bieguna południowego. "Pingwinom kapcie pospadają" - oznajmił wiecznie zbuntowany Buscher (Marcin
Źródło:
Materiał nadesłany
Rzeczpospolita, nr 239