"Przyjaciele" w reż. Tadeusza Zięby na Scenie w Bramie Teatru Słowackiego w Krakowie. Pisze Łukasz Maciejewski w Polsce Gazecie Krakowskiej.
"Przyjaciele" na Scenie w Bramie Słowackiego to rodzaj teatralnego, niespecjalnie szlachetnego bibelotu. Kilka przyjemnych piosenek, kilka różnej klasy żartów sankcjonowanych nazwiskiem Dostojewskiego. Można tego słuchać, ale żeby od razu organizować premierę? Wertyński jest wiecznie żywy, o Dostojewskim nie wspominając. Literacka klasyka rosyjska ma się w Polsce bardzo dobrze. Widowisko Tadeusza Zięby bazuje na tego typu popularnych resentymentach, nie proponując jednak niczego więcej. Nie ma wprawdzie kalinki, wódki i Lenina, mamy za to pozostałe "atrakcje". Tytuł ma sens podwójny. W sensie dramaturgicznym, chociaż w widowisku ciężko doszukać się jakiegokolwiek trudu inscenizacyjnego, chodzi o wywiedzioną z opowiadania Dostojewskiego wymianę korespondencji dwojga byłych przyjaciół, spośród których jeden zadłużył się u drugiego, a pierwszy chciałby odebrać wpłaconą kwotę. Panowie chcą się spotkać i nie potrafią, prawią sobie dusery i