06.03.2013 Wersja do druku

Projekt, skandal i kuriozum

Od dłuższego czasu trwa prokuratorski skandal w Śląskim Teatrze Tańca. Zdymisjonowany dyrektor jest teraz dziekanem utworzonego właśnie Wydziału Teatru Tańca bytomskiej filii Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Uważam to za absolutne kuriozum w skali światowej. Nikt dotąd w uczelniach teatralnych nie tworzył wydziału rapsodycznego, komedii, dramatu, pantomimy, rytmiki czy recytacji. Więc skąd i dlaczego Wydział Teatru Tańca? - pyta Sławomir Pietras w Angorze.

Wśród wielu chwastów codziennej mowy występuje od niedawna kolejny, szczególnie rażący w języku teatralnym: PROJEKT. "Projekty robili kiedyś architekci" - pisze Stefan Drajewski w "Głosie Wielkopolskim" - "dziś przygotowują je aktorzy, reżyserzy, muzycy, malarze, fotograficy... Premierowa trema, premierowa publiczność, bo nie projektowa trema, projektowa publiczność...". On ma rację. Słowo "projekt" do języka teatralnego wprowadzili "ulicznicy". Oczywiście nie chodzi tu o jakiś margines społeczny. Tak określało się w żargonie teatralnym nowicjuszy, którzy nie wiadomo skąd znaleźli się wśród ludzi teatru i - co teraz wygląda na klęskę nagminności - postanowili za wszelką cenę szukać poparcia, wygrywać pseudokonkursy, byle zaistnieć w nieznanym sobie artystycznym ciepełku. To oni zaczęli szafować terminem "projekt", bojąc się słowa "premiera", którego materii jeszcze nie zrozumieli. Ale Drajewski w tym samym tekście wprowadza kolejne c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Projekt, skandal i kuriozum

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 10/10.03

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

06.03.2013

Tematy w toku