Otóż to. Dopiero gdy przychodzi do konfrontacji pojedynczej osoby - widza, jak na przykład ja, z tym potężnym dwukanałowym strumieniem naszego programu telewizyjnego, można zdać sobie w pełni sprawę z dysproporcji sił: ludzkiej zdolności do percepcji, krytycyzmu, pojemności pamięciowej - a także z kilku innych kwestii ogólnych. Bo po pierwsze, jeśli nawet uda ci się, Człowieku, obejrzeć maksimum rzeczy wartych oglądania, to nie sposób je zapamiętać. Po drugie, dopiero przy takim zmasowanym strumieniu okazuje się, jak mało znaczy dla TV poszczególna pozycja, a zaczynasz podziwiać, jak oni dali sobie radę, żeby zapchać ów obszar czasu; dostrzegasz, że TV to przede wszystkim fabryka o taśmowej produkcji. I wtedy różne ogólne tezy o "strumieniu informacji" atakującym współczesnego człowieka, o sytuacji tegoż człowieka, o "sterowaniu" jego świadomością i jego czasem, wszystko to nabiera przerażającej konkretności. A przecież mówimy o jednym
Tytuł oryginalny
Program Świąteczny
Źródło:
Materiał nadesłany
Literatura