28.06.2014 Wersja do druku

Prof. Mikołejko o "Golgocie Picnic": protestować można, zabraniać - nie

Prof. Zbigniew Mikołejko uważa, że awantura o spektakl "Golgota Picnic" to kolejna odsłona sporu o wolność. - Mogę stać z różańcem przed teatrem, mogę mieć transparent, ale nie wolno mi zagradzać drogi, bo wkraczam w obszar wolnego wyboru drugiego człowieka - tłumaczy.

W związku z protestami środowisk katolickich i prawicowych odwołano spektakl "Golgota Picnic" Rodrigo Garcii, który miałbyć przentowany na festiwalu Malta w Poznaniu. W odpowiedzi ludzie kultury, artyści zorganizowali akcję czytania tekstu sztuki i projekcje w kilkunastu miejscach w kraju, co także wzbudziło liczne protesty. PAP: Skąd taki sprzeciw wobec sztuki, której większość protestujących nie mogła nawet widzieć? Prof. Zbigniew Mikołejko: Tak naprawdę nikt tej sztuki nie widział, nawet ci, którzy są jej zwolennikami, ale to wcale nie o to chodzi. To jest spór o zakres wolności. Ostatnio doświadczamy go w wielu miejscach, chociażby sprawa prof. Bogdana Chazana i kwestia deklaracji wiary lekarzy. W sporze o spektakl mamy do czynienia z czymś, co historyk Wacław Sobieski nazwał "nienawiścią wyznaniową tłumów". On pisał o Polsce w XVII w.; wtedy atakowano innowierców podczas pogrzebów, ich świątynie. Dzisiaj atakuje się tych, którzy n

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

PAP

Autor:

Rozmawiała Magdalena Cedro

Data:

28.06.2014

Wątki tematyczne