Niedawno w kilkuosobowym towarzystwie udałem się do warszawskiego Teatru Rozmaitości na "Hamleta" w reżyserii Krzysztofa {#os#8022} Warlikowskiego{/#}. Przyciągnął mnie hałas towarzyszący temu przedstawieniu: trochę recenzji powściągliwych i wiele entuzjastycznych albo wyklinających reżysera. Przyznam, że najmniej rozumiem tych powściągliwców, bo ten "Hamlet" zmusza do gorących komentarzy. "Trzeba rozsypać na scenie dramat Szekspira w całej właściwej mu niejednorodności postaci, niespójności akcji, zwielokrotnionych odbiciach i uwydatnionych kontradykcjach. I być może wtedy teatralne lustro nie tyle odbije oblicze świata, ile pozwoli widzom je zobaczyć. By było właśnie takie, jakie się państwu wydaje" - pisze Małogorzata Sugiera w tekście zamieszczonym w programie i stanowiącym ideową wykładnię przedstawienia. Rzeczywiście, przez trzy godziny oglądałem "Hamleta" rozsypanego na pojedyncze scenki. W teatrze zapanował duch niespójnoś
Tytuł oryginalny
Próby korekcyjne ( Hamlet do samodzielnego poskładania )
Źródło:
Materiał nadesłany
Dialog nr 2