02.04.2015 Wersja do druku

Prima Aprilis, czyli Bończy teatr marzeń

Przed ponad rokiem, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" udało mi się namówić wybitnego reżysera litewskiego do zrobienia "Dziadów" w Polsce. A potem tym pomysłem zainteresować Jana Englerta. Efekt "Dziady" Eimuntasa Nekrosiusa w Teatrze Narodowym uświetnią 250-lecie teatru publicznego w Polsce. Powodzenie tamtego pomysłu zachęciło mnie do ułożenia dalszej listy teatru marzeń, co zrobiłem w tekście "Teatr jakiego nie było".

W wielu pomysłach uwzględniłem aspiracje i plany samych artystów. Ponieważ jednak ta lista nie była z nimi uzgodniona przybrała formę primaaprilisowego żartu. Powstała wizja teatru nieistniejącego, choć możliwego. Na tyle jednak wysoce prawdopodobnego, że wielu czytelników, a i samych artystów czy dyrektorów teatrów dzwoniło do nas z pytaniami w tej sprawie. No cóż. Starówka w Elblągu odbudowana została w latach 80. ub. wieku też w wyniku żartu primaaprilisowego jednego z miejscowych tygodników. Idea była szlachetna i wywołała entuzjazm mieszkańców, do tego doszły dobra wola radnych i zainteresowanie inwestorów. Realizacja "Dziadów" Nekrosiusa też przekonała mnie, że marzenia się spełniają. Jak będzie w przypadku teatru marzeń czas pokaże. Jego realizacja z pewnością byłaby mniej kosztowna niż odbudowa Elbląskiej Starówki.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Prima Aprilis, czyli mój teatr marzeń

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

02.04.2015