14.03.2019 Wersja do druku

Premiera po stu latach

"Thais" Julesa Masseneta w reż. Romualda Wiczy-Pokojskiego w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Pisze Dorota Szwarcman w Polityce.

Dzieło Masseneta zagościło na polskich deskach scenicznych po raz pierwszy od wieku, a na pewno pierwszy raz w Gdańsku. I dobrze, bo w dziedzinie opery francuskiej mamy duże luki w wykształceniu. "Thais" jest operą specyficznie eklektyczną, z nawiązaniami do muzyki bliskowschodniej i egzotyki w ogóle, ale także zawiera typowo romantyczne melodie, jak słynna skrzypcowa "Medytacja", pojawiająca się kilka razy. Treść - między uduchowieniem a przewrotnością: mnich Atanael (w tej roli znakomity Marcin Bronikowski) pragnie nawrócić kurtyzanę ze swej rodzinnej Aleksandrii, tytułową Thais (Marcelina Beucher o ładnym głosie, ale tracącym urodę na wysokich dźwiękach). Udaje mu się to i prowadzi ją przez pustynię do klasztoru, czego ona fizycznie nie wytrzymuje i niedługo po przybyciu do celu umiera. Tymczasem on zdaje sobie sprawę, że naprawdę chodziło mu o jej miłość, że ta prawda, do której chciał ją przywieść, to w istocie kłamstwo. Jest to wi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Premiera po stu latach

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 11

Autor:

Dorota Szwarcman

Data:

14.03.2019

Realizacje repertuarowe