EN
5.03.2009 Wersja do druku

Prawie jak Fellini?

"Don Giovanni" w reż. Michała Znanieckiego w Operze Krakowskiej. Pisze Daniel Cichy w Tygodniku Powszechnym.

Pomysł na powiązanie "Don Giovanniego" z bohaterem "Osiem i pół" mógł się powieść. Reżyser jednak zbyt konsekwentnie chciał podążać filmowym tropem i pozbawił dzieło Mozarta dramaturgicznego wdzięku. Coraz częściej w inscenizacjach operowych reżyserzy sięgają do znanych filmowych obrazów. W imię odświeżania gatunku, łamania konwencji i przybliżenia współczesnemu widzowi dawnych dramatów, używają na scenie popularnego kodu kulturowego. W teatrach muzycznych zaroiło się więc od wcieleń niegdysiejszych hollywoodzkich gwiazd, człekokształtnych istot, kowbojów oraz ikonicznych wręcz kadrów z trylogii braci Wachowskich. Zabieg to jednak tyleż kuszący, co niebezpieczny. Łatwo tu bowiem o interpretacyjne nadużycie, zatarcie granicy między subtelną inspiracją a topornym cytatem, inteligentną aluzją a banalną kalką. Przekonał się o tym Michał Znaniecki, który przygotował w Operze Krakowskiej "Don Giovanniego" Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Prawie jak Fellini?

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 10/08.03.09

Autor:

Daniel Cichy

Data:

05.03.2009

Realizacje repertuarowe