04.01.2018 Wersja do druku

Prawdziwe w intencjach

- Założenia mamy cały czas takie same. Od początku chciałyśmy, żeby nasze spektakle poruszały widzów swoją prostotą, piękną muzyką i scenografią - mówią Monika Kabacińska i Beata Bąblińska z Teatru Atofri, który w 2018 roku będzie obchodził swoje 10. urodziny.

Dziesiąte urodziny to dobry moment, żeby powspominać. Pamiętacie jeszcze raczkujące Atofri? Beata Bąblińska: Pierwsza myśl, żeby założyć teatr dla "najnajów", pojawiła się po moim udziale w seminarium Teatr dla najnajmłodszych zorganizowanym przez Zbigniewa Rudzińskiego w Centrum Sztuki Dziecka. Wzięłam udział w Plumplumdzyńdzyńbum..., jednym z pierwszych polskich spektakli najnajowych. Wyreżyserowała go Irena Lipczyńska. Do pierwszej premiery Teatru Atofri wszystko potoczyło się dość szybko. To zasługa Bogdana Żyłkowskiego, który przyjął nas pod skrzydła Poznańskiej Fundacji Artystycznej. Uwierzył w nas i zachęcił do działania. I tak w kwietniu 2008 roku wraz z Moniką Kabacińską i Grażyną Grobelną rozpoczęłyśmy - premierą Tańczące wiolonczele, działalność niezależnego teatru dla dzieci najmłodszych. Czy przyświecają Wam takie same cele jak na początku? Jak szybko założenia sprzed 10 lat zweryfikowało życie, dzie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Prawdziwe w intencjach

Źródło:

Materiał nadesłany

kultura.poznan.pl

Autor:

Monika Nawrocka-Leśnik

Data:

04.01.2018

Tematy w toku