07.04.2006 Wersja do druku

Prawda, że zachwyca?

"Miłość na Krymie" w reż. Krzysztofa Babickiego w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Pisze Anna Rzepa Wertmann w miesięczniku Opornik.

Pisarstwo Sławomira Mrożka można zarówno wielbić, jak i szczerze go nienawidzić. Jednak w wypadku twórczości jednego z największych współczesnych dramaturgów polskich dwie rzeczy są pewnikami. Po pierwsze: wobec jego sztuk nigdy nie pozostaje się obojętnym. Po drugie: każdy tekst "pisany Mrożkiem" ma przynajmniej dwa dna, setki zabawnych sensów i kontekstów oraz niewysłowioną ilość ukrytych "pytań i zagadek dla widza". Sam autor w rozmowie z Filipem Łobodzińskim przyznał, iż w języku czeskim słowo mrozek oznacza morsa - zaryzykujmy więc stwierdzenie, iż Sławomir Mrożek o swojej rzeczywistości opowiada swoistym alfabetem Morse'a...! "Miłość na Krymie" jest jedną z trudniejszych przygód teatralnych! Lubelską premierę zaszczycił swą obecnością Autor wespół z małżonką. Z założenia miał to być spektakl o sensach, kontekstach i uczuciach, bowiem o to przede wszystkim chodziło Balthasarowi. Jedność miejsca - iluzorycznie piękny k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Historia opowiedziana alfabetem Morse'a

Źródło:

Materiał nadesłany

Opornik nr 3

Autor:

Anna Rzepa Wertmann

Data:

07.04.2006

Realizacje repertuarowe