Logo
12.08.2007 Wersja do druku

Prawda słowa

W tytule spektaklu "Triumf Woli" Jan Klata zawarł ironiczną aluzję do oficjalnej apologii faszyzmu z dokumentu Leni Riefenstahl.

Jego przedstawienie w Muzeum Powstania Warszawskiego nie ma jednak w sobie ani krzty oficjalności (choć okazja sprzyjałaby akademii), a polityką, na szczęście, się nie zajmuje. Egzekucje określane jako "Rzeź Woli" posłużyły reżyserowi do pokazania, jak różne są oblicza zła i skąd się ono bierze. Odpowiedzialny za śmierć 50 tys. ludzi Heinrich Reinefarth (grany przez Piotra Grabowskiego) w listach do rodziny cytuje liryki Goethego, a opisy pożogi i palących się ciał są dla niego pretekstem do wzniosłych przeżyć. Najbardziej szokująca jest jego opowieść o tym, jak w ruinach usłyszał niemieckiego pułkownika grającego na fortepianie. Poprosił wtedy adiutanta o skrzypce i grali razem, by słyszeć coś innego niż działa. Gdy na koniec wyświetlone zostają apokaliptyczne wspomnienia Polaków, którzy opowiadają o plamach ludzkiej krwi z rozdeptanymi zębami i dzieciach palonych żywcem, widowisko Klaty staje się świadectwem relatywizacji zła. Repor

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Prawda słowa

Źródło:

Materiał nadesłany

Newsweek Polska nr 32

Autor:

Paweł Sztarbowski

Data:

12.08.2007

Realizacje repertuarowe