Logo
10.10.2006 Wersja do druku

Prapremiery. Odsłona piąta

Pokazanie tego samego dnia "Trzech stygmatów Palmera Eldrichta" w reżyserii Jana Klaty i "Mojo Mickybo" w reżyserii Wiktora Rubina zderzyło dwie wizje teatru - rozbuchaną widowiskowość i teatr ubogi. Obie wydają się kuszące, ale w Bydgoszczy zdecydowanie wygrała ta druga. Skromny spektakl ze Szczecina jest zdecydowanym faworytem bydgoskiego konkursu - z V Festiwalu Prapremier, dla e-teatru pisze Paweł Sztarbowski.

Po "Trzech stygmatach Palmera Eldritcha" ze Starego Teatru w Krakowie Jana Klaty nie powinno nazywać się reżyserem, ale TJ'em (theatre jockey), który z wirtuozerią łączy ze sobą kolejne kawałki, tworząc z nich spektakl. Miksowanie scen, zderzanie efektów dźwiękowych i świetlnych sprawia, że pojawia się nowa jakość teatralna. Nową jakością jest zresztą już sam pomysł, by na scenie pokazać powieść science fiction. Przecież takie rzeczy nadają się do gier komputerowych albo na scenariusze filmów Spielberga. Ale żeby w teatrze? Do tego na szacownej scenie Starego Teatru? Niektórym z trudem przychodzi przełknięcie tego pomysłu. Jak zwykle u Klaty, w "Trzech stygmatach" nie ma miejsca na subtelności ani interpretacyjne pitu pitu - wszystko podawane jest z grubej rury. Koloniści na Marsie poubierani są w robotnicze waciaki, jakby pouciekali ze stoczni albo huty - to koloniści z polskich ulic, których pewnie najwygodniej byłoby wysłać na Marsa, że

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Paweł Sztarbowski

Data:

10.10.2006

Festiwale