07.04.2015 Wersja do druku

"Prapremiera dreszczowca"

"Prapremiera dreszczowca" Henry'ego Lewisa, Jonathana Sayera i Henry'ego Shieldsa w reż. Grzegorza Warchoła w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Krzysztof Stopczyk w portalu kulturalnie.waw.pl.

Widzów tej sztuki można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza, na pewno mniej liczna, to ludzie empirycznie związani z teatrami. Druga, to z całym szacunkiem dla niej, tzw. cała reszta czyli, w tym przypadku, na pewno większość. Dla nich "Premiera dreszczowca" jest bardzo śmieszną, zdecydowanie "przegiętą" historyjką, w której twórcy wymyślają i doprowadzają różne sytuacje do absurdu. I to się podoba, bo nie może być inaczej. Ludzkość ma zakodowane obserwowanie, jak to innym ich najlepsze zamiary i działania, rozłażą się i walą hukiem. A jeżeli dzieje się tak z dużą dozą wdzięku i humoru, no to obserwatorzy mają dodatkowe używanie! Tak jest w życiu i tak jest w teatrze. W Premierze dreszczowca wiele sytuacji jest tak absurdalnych, że po prostu jedyną reakcją zdrowego organizmu na nie, jest śmiech. Inna sprawa, że w tym przypadku ogromne brawa należą się całemu zespołowi aktorskiemu, który występuje w tym spektaklu. Od dawien, dawna

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Okiem obserwatora

Źródło:

Materiał nadesłany

kulturalnie.waw.pl

Autor:

Krzysztof Stopczyk

Data:

07.04.2015

Realizacje repertuarowe