11.01.2011 Wersja do druku

Pracował, żeby żyć

Aktorzy, którzy współpracowali z KRZYSZTOFEM KOLBERGEREM, opowiadają, że praca wypełniała mu czas niemal bez reszty.

WSPOMNIENIE KRZYSZTOF KOLBERGER 1950-2011 - NIE PAMIĘTAM GO INACZEJ, JAK TYLKO POGODNEGO I PROMIENNEGO. Zawsze był uśmiechnięty - wspomina aktorka Krystyna Tkacz. Był jednym z najpopularniejszych aktorów swojego pokolenia. Krzysztof Kolberger zmarł po wieloletniej walce z rakiem. Miał 60 lat. W teatrze grał do samego końca. - Wzruszające były trzy ostatnie lata i podjęcie pracy nad rolą w "Wiele hałasu o nic" Szekspira. Ta praca niezmiernie wyczerpywała go fizycznie, ale podejmował trud i grał ją do końca swoich dni. To było wyraźne cierpienie, ale wychodził na scenę i walczył - mówi Jan Englert. Przez 20 lat zmagał się z nowotworem, przeszedł wiele operacji. Nigdy nie zwątpił w sens tej bitwy. - Nie epatował tym, że jest chory, nie zmuszał do współczucia, nie domagał się go. Starał się żyć normalnie, jakby choroby nie było - wspomina aktor Jerzy Bończak. Pogodnie o śmierci - Nie pamiętam go inaczej, jak tylko pogodnego i promie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pracował, żeby żyć

Źródło:

Materiał nadesłany

Wprost nr 2/10.01

Autor:

Iga Nyc, Dariusz Karpiuk

Data:

11.01.2011