28.01.2015 Wersja do druku

Poznańskie impresje baletowe

O Poznaniu, mieście którego życie artystyczne i w tym względzie jego potrzeby od lat znane mi są od podszewki, wypowiadam się z powściągliwością lub milczę. Oba te przymioty nie są, niestety, moją specjalnością, więc na chwilę przerywam milczenie, aby znów komuś się narazić - pisze Sławomir Pietras w Tygodniku Angora.

Od lat nie rozwiązano w stolicy Wielkopolski problemu dwóch dziedzin sztuki. Nie wybudowano dotąd nowego Teatru Muzycznego ani nie rozwiązano kłopotu z siedzibą Szkoły Baletowej. Ciągle gnieździ się ona w zabytkowym obiekcie poklasztornym, o który coraz natarczywiej upomina się Kuria Archidiecezjalna. Należy czym prędzej oddać klasztor zakonnikom, niech sobie solidnie po poznańsku wydezynfekują pomieszczenia po bezbożnym balecie (najlepiej mieszanką lizolu i wody święconej), aby nic frywolnego nie zakłócało im modłów i życia w cnocie. Natomiast my - ludzie świeccy - powinniśmy zastanowić się, jak będą wyglądały studia wielkopolskich adeptów sztuki tańca w XXI wieku. Obok chóralistyki jest to dziedzina artystyczna, która przyniosła dotąd Poznaniowi najwięcej chwały i sławy. Oto nazwiska tylko niektórych, najwybitniejszych jej protagonistów: Maksymilian Statkiewicz, Zofia Grabowska, Irena Jedyńska, Bronisław Mikołajczak, Jerzy Kapliński

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Poznańskie impresje baletowe

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 5/01-02-15

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

28.01.2015