4 czerwca zmarł Bolesław Idziak, aktor Teatru Nowego w Poznaniu. Człowiek skromny, pogodny, otwarty... Aktor, którego trudno było nie zauważyć, nawet jeśli grał role drugoplanową.
Bolesław Idziak urodził się 16 stycznia 1928 roku w Chełmie. Był wychowankiem Studia Teatralnego Ireny i Tadeusza Byrskich w Kielcach. W teatrze kieleckim debiutował w 1957 roku rolą Gorvenala w "Dziejach Tristana i Izoldy" Josepha Bediera. W 1960 roku Idziak przeniósł się do Zielonej Góry. Stamtąd pojechał najpierw do Gorzowa a potem Białegostoku, by na sezon 1967/68 zakotwiczyć ponownie w Zielonej Górze. Następne cztery sezony spędził we wrocławskim Teatrze Współczesnym, kolejne dwa w Kaliszu. Przyjechał do Poznania w 1973 roku z Kalisza i został na stałe w Poznaniu. Grał dużo. Nie zawsze dostawał role na miarę swojego talentu. Ale nawet, jeśli pojawiał się na scenie na chwilę, zostawał w pamięci. Kilka ról z lat 70. przypomniałem sobie podczas przeglądu spektakli telewizyjnych Izabelli Cywińskiej: Kaczała w "Śmierci Tarełkina", Andrzej w "Na dnie" i Cesarz w "Cyklopie", Panujew w "Słoniu". Pamiętam go z roli Bartłomieja w "Wijunach