EN

24.06.2020, 16:22 Wersja do druku

Poznań. Wkrótce premiera "Krzycz. Byle ciszej" w Nowym

Na zdjęciu: Gabriela Frycz i Łukasz Chrzuszcz

"Panie Bąk. My nie pozwolimy panu umrzeć, my pana zmienimy" - w krótkim trailerze zapowiadającym najnowszą premierę w Teatrze Nowym  Krzycz. Byle ciszej mówi Pisarka Związkowa, w którą wciela się Gabriela Frycz. Pierwszy - po ponad trzymiesięcznej przerwie - spektakl z udziałem widzów zobaczymy w najbliższy weekend na Dużej Scenie.

Krzycz. Byle ciszej to kolejne wspólne teatralne przedsięwzięcie duetu Aneta Groszyńska - reżyser/Marcin Kącki - dramaturg. W marcu ubiegłego roku w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu zrobili wspólnie spektakl o ojcu Rydzyku i społecznym fenomenie radia Maryja - Wróg się rodzi. Rok wcześniej podczas festiwalu Malta pokazali Mesjaszy, do których scenariusz napisali wspólnie Marcin Kącki i Jan Czapliński.

Związków Marcina Kąckiego - autora reportaży społecznych i historycznych, niegdyś dziennikarza śledczego poznańskiego oddziału Gazety Wyborczej, a od kilku lat reportera magazynu "Duży Format" - z teatrem jest zdecydowanie więcej. Na podstawie wstrząsającego Maestra, o pedofilii w chórze Polskie Słowiki, powstał spektakl Po co psuć i tak już złą atmosferę w reżyserii Aleksandry Jakubczak przed kilkoma laty pokazywany w Teatrze Nowym. Inny głośny reportaż Kąckiego z kolei - Białystok. Biała siła, czarna pamięć - na deski Teatru Dramatycznego w Białymstoku przeniósł Piotr Ratajczak.

Najbliższa premiera w Nowym - pierwsza po ponad trzymiesięcznej przerwie, którą zespół zagra na żywo z udziałem widzów - również ma swoje źródło w reporterskich tekstach Kąckiego. Jednym z bohaterów wydanego w 2017 r. zbioru Poznań. Miasto grzechu był zapomniany poznański poeta, Wojciech Bąk: "Był jednym z najbardziej utalentowanych poetów poznańskich okresu międzywojennego (...) wysoki, łysiejący, z wąsem, o tubalnym głosie. Był sprawnym organizatorem życia społecznego i kulturalnego. Wyprawiał słynne przedwojenne czwartki literackie, znienawidzone przez endecję" - pisał o poecie Kącki.

Bąk (w tej roli Dariusz Pieróg) nie chciał się podporządkować. Nie zanosił tekstów do cenzury, nie pisał peanów ku chwale socjalizmu. Miał zwyczaj przystawać na Placu Wolności, by wykrzyczeć ludziom potrzebę wolności, szacunku i demokracji. W czasach stalinizmu był to z jednej strony akt wielkiej odwagi, z drugiej - szaleństwa. Płacił za to upokorzeniami, zniewoleniem, zdrowiem. Jako zadeklarowany przeciwnik socrealizmu został pod przymusem i wbrew własnej woli zamknięty dwukrotnie w "zakładach dla obłąkanych" (w Kościanie i Gnieźnie), przeszedł załamanie nerwowe i co najmniej kilkakrotnie próbował targnąć się na własne życie.

"Wojciech Bąk, poznański poeta, wzywał do wyjścia z klatki strachu, podawał klucze, wołał o wolność tworzenia. Jego wrogami w nieludzki sposób stali się najbliżsi mu przyjaciele - humaniści, poeci, pisarze" - piszą w tekście programowym Krzycz. Byle ciszej jego twórcy. "A może to Wojciech Bąk zachowywał się nieludzko, gdy zmuszał ich do porzucenia bezpieczeństwa, wygody codziennego życia, utrzymania rodziny, spokojnego snu? Bo ile człowiek jest w stanie wytrzymać, by żyć poza klatką, pozbawiony perspektywy bezpiecznej egzystencji?" - pytają.

Obok działaczy i literatów w spektaklu pojawiają się także poeta i tłumacz Stanisław Barańczak (Mateusz Ławrynowicz), jego ojciec - Jan (Mariusz Puchalski), a także Maria Rataj (w tej roli Maria Rybarczyk), autorka wspomnień z międzywojennego i wojennego Poznania Grzeszne miasto. Wszyscy powracają w reportażach Kąckiego.

Tytuł oryginalny

Panie poeto Bąk...

Źródło:

kultura.poznan.pl

Link do źródła

Autor:

Sylwia Klimek