Po dziewięćdziesięciu latach wraca na afisz opery poznańskiej dzieło Julesa Masseneta "Werther".
Przed premierą Ignacio Garcia zapowiedział, że ten "Werther" będzie wierny Massenetowi, ale z dzisiejszą energią. - Przenieśliśmy akcję w lata dwudzieste XX wieku z kilku powodów - mówił podczas konferencji prasowej Ignacio Garcia. - Czasy, w których rozgrywa się akcja dzieła Goethego, są zbyt odległe od naszych. Wtedy bohaterowie mogli w nieskończoność rozpamiętywać swoje uczucia, zajmować się nimi, bo nie mieli zbyt wielu innych zajęć. W XX wieku nastąpiła jednak demokratyzacja uczuć. Wtedy też człowiek pokazał, że jest piękniejszy i brzydszy zarazem. A dla mnie "Werther" to rzecz o pięknej i brzydkiej stronie człowieczeństwa. Piękniejszą stronę reprezentuje w operze Charlotte, brzydszą - społeczeństwo, którego Werther nienawidzi. Werthera, który jest postacią kompulsywnie samobójczą, chciałem umiejscowić w czasach bardziej szarych, a tak postrzegam lata dwudzieste minionego wieku w Niemczech. Tym samym tropem poszła scenografka.