10.04.2014 Wersja do druku

Poznań to takie show dla publiczności

Polityka kulturalna miasta odzwierciedla poznańskie kompleksy. Boimy się, że organizując wydarzenia zbyt zwyczajne, za bardzo przeznaczone dla ludzi, przypieczętujemy naszą prowincjonalność. Wydarzenia muszą być wyjątkowe i wybitne. Kultura ma promować poznańską wspaniałość i wielkość, tenor ma promować, Transatlantyk ma promować, Grabaż mógłby śpiewać, gdyby zechciał promować. Malta jest w porządku, bo promuje. I wszyscy zapomnieli, że Malta powstała wcale nie po to - pisze Natalia Mazur w Gazecie Wyborczej - Poznań.

To było dawno, dawno temu. Tak dawno, że nie da się tego wygooglać. Na osiedlowych ławkach mówiło się o jednym. "Widziałeś?", "Widziałaś?", "Byli prawie na golasa", "Mieli ze sobą trumnę, położyli ją tam, koło Megasamu". Teatralna grupa z Francji wstrząsnęła osiedlem z wielkiej płyty. Jego mieszkańcy, dzieląc się piwem Wojtek i owocowymi papierosami Kiss (choć mogły to być zwykłe czerwone Marsy), zamiast o niechcianych ciążach i przyznanych przez sąd kuratorach, przez parę dni rozprawiali o granicach sztuki. Jak to możliwe, żeby zagraniczny teatr przyszedł i zagrał na szarym blokowisku? Dziś wydaje się nieprawdopodobne. Dałabym sobie wmówić, że sobie to zmyśliłam. A jednak wydarzyło się. Ślad znajduję we wspomnieniach Macieja Kucharskiego o dawnym festiwalu Malta: opowiadał "Wyborczej" o francuskiej trupie, występy której wywołały protesty prawicowych partii. Byliście na tym koncercie? Nieobecność na tym przedstawieniu p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Poznań to takie show dla publiczności

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Poznań online

Autor:

Natalia Mazur

Data:

10.04.2014

Tematy w toku