18.05.2017 Wersja do druku

Poznań. "Opowieść o dziewczynce z zapałkami" w auli UAM

Nie wiadomo, na ile w baśni o dziewczynce z zapałkami Hans Christian Andersen zawarł własne doświadczenie z dzieciństwa. Wiadomo, że sam pochodził z ubogiej rodziny - był synem szewca i niepiśmiennej praczki.

Wiadomo też, że wcześnie stracił ojca. I że w wieku kilkunastu lat wyjechał do Kopenhagi, żeby uczyć się zawodu aktora. Stało się inaczej. Świat zapamiętał go jako jednego z najsłynniejszych baśniopisarzy. To jemu zawdzięczamy m.in. "Małą syrenkę", "Brzydkie kaczątko", "Królową śniegu", "Nowe szaty cesarza" czy "Calineczkę". Czy pisał rzeczywiście z myślą o dzieciach? Część badaczy uważa, że raczej dla dorosłych czytelników. Jedną z najsłynniejszych baśni Andersena jest "Dziewczynka z zapałkami". Opowieść o dziewczynce, która w ostatni, mroźny dzień mijającego roku wędruje boso ulicami miasta i usiłuje zarobić na chleb sprzedając zapałki. Nikt z przechodniów nie pochyla się nad głodnym i zmarzniętym dzieckiem. Wszyscy są zajęci własnymi sprawami. Zrezygnowana dziewczynka zapala kolejno cztery zapałki. Każda kolejna staje się symbolem jej prostego, podstawowego marzenia: o ciepłym piecu, najedzeniu się do syta, świ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ponadczasowa opowieść o marzeniach dziecka. Taki prezent od Orkiestry Amadeus

Źródło:

Materiał nadesłany

cojestgrane24.wyborcza.pl

Autor:

Marta Kaźmierska

Data:

18.05.2017