10.02.2020 Wersja do druku

"Poznać śmierć - tętniącym życiem zachłysnąwszy się po gardło"*

Reżyserka wyciągnęła ze scenariusza Piotra Rowickiego, ile się dało. Choć tekst prowadzi nas przez koleje życia Ginczanki, w monolog wplecione są wiersze, to jednak potrzeba by czegoś więcej - o monodramie "Ginczanka. Przepis na prostotę życia" Piotra Rowickiego w reż. Anny Gryszkówny i wykonaniu Agnieszki Przepiórskiej, w Teatrze na Plaży w Sopocie, pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Premiera "Ginczanka. Przepis na prostotę życia" to koprodukcja sopockiego Teatru na Plaży z Teatrem Łaźnia Nowa z Krakowa. Spektakl w reżyserii Anny Gryszkówny można obejrzeć w obu teatrach. Agnieszka Przepiórska wciela się w Zuzannę Ginczankę. Dwa różne oblicza bohaterki są jak dwa różne kolory oczu poetki - z natury szczęśliwa dziewczyna w najlepszym momencie życia doznaje piekła. Ta przepaść buduje w niej siłę, dumę i odwagę. Nawet przyjaźń z Julianem Tuwimem czy przesiadywanie z Witoldem Gombrowiczem w kawiarni nie uchroni jej od antysemickich wyzwisk i poniżeń. Uroda stała się jej piętnem. W akcję wprowadzają zdjęcia Ginczanki grającej w tenisa, pełnej wigoru i radości. Agnieszka Przepiórska wchodzi na scenę z rakietą tenisową, w odpowiednim stroju. Samopoczucie wywalczyła sobie zaciętością, dumą i wiarą w spełnianie marzeń. To, że pochodzi się Równego na Wołyniu, nie znaczy, że jest się na to miejsce skazanym. Wyrusza

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Paulina Janas

Data:

10.02.2020

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe