Z Benem Michalskim łączyła mnie przyjaźń i koleżeńskie kontakty. Długie lata byliśmy w jednym teatrze. Był świetnym aktorem i sympatycznym kolegą. 0 pięknych warunkach zewnętrznych i talencie. W młodości wyglądał jak Apollo. Kochały się w nim wszystkie panie. I choć w ostatnim okresie nie widywaliśmy się zupełnie ze względu na liczne niedomagania i wiek, to nasza przyjaźń przetrwała. Byliśmy w ciągłym telefonicznym kontakcie. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Ostatni raz widziałem Bena w 2009 r. na promocji mojej książki "Czas, który minął" w Klubie Księgarza. Zachował szczupłą sylwetkę i wygląd lowelasa. Tyle tylko, że posiwiały mu włosy i podpierał się laską. Ja zresztą też. Urodził się w Poznaniu 9 sierpnia 1928 r. Studia aktorskie rozpoczynał w łódzkiej PWST, ale ukończył w Warszawie w 1950 r. Jego mistrzem był Leon Schiller. Kiedy w 1949 r. obejmował dyrekcję Teatru Polskiego w Warszawie i został rektorem PWST, zabrał
Tytuł oryginalny
Pożegnanie. Bernard Michalski (9.08.1928-22.12.2013)
Źródło:
Materiał nadesłany
"Gazeta Wyborcza - Stołeczna" nr 5