EN

15.12.2004 Wersja do druku

Pożarcie i już po... żarcie

"Pożarcie królewny Bluteki" w reż. Moniki Martini-Madej w Teatrze im. Mickiewicza w Częstochowie recenzuje Urszula Giżyńska w Gazecie Częstochowskiej.

Jak w tradycyjnej bajce jest słodka (aż nadto) i piękna królewna (Paula Kwietniewska), dobra wróżka, wprawdzie nieco zapominalska, ale jakaż przy tym urocza (Teresa Dzielska), paź, kochający się skrycie w swojej królewnie (Antoni Rot) i naturalnie groźny smok Bonawentura, który chce pożreć dobrą królewnę - o czym konsekwentnie, co kilka minut, przypomina głębokim tembr głosu Marka Ślosarskiego. Są wreszcie i dzielni śmiałkowie - Siwabroda, Billy Sprężyna i Mifuszura. We wszystkie trzy postaci wcielił się Michał Kula - dobrze, że się pojawił, bo ożywił tok spektaklu i wprowadził do niego sporą dawkę dobrego i autentycznego humoru. Niestety, zuchy nie stają na wysokości zadania, tracą Bojowego ducha i wolę walki na wieść, że mają zmierzyć się ze smokiem. To już nie pasuje do konwencji tradycyjnej bajki. Gdzie ci mężczyźni? - chciałoby się wykrzyczeć za Danutą Rinn. Nie ma, więc królewna odważnie rusza ku nieuchronnemu przeznacze

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pożarcie i już po... żarcie

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Częstochowska nr 49/9-15.12

Autor:

Urszula Giżyńska

Data:

15.12.2004

Realizacje repertuarowe