Powrót na scenę Teatru Powszechnego jednoaktówek Waclava Havla to rzadki przypadek zmartwychwstania widowiska po prawie ośmiu latach. Przedstawienie jest takie samo jak w listopadzie i grudniu 1981, kiedy to po szesnastu spektaklach zostało "zdjęte". Brak tylko jednej z trzech składających się wtedy na nie sztuk - stosunkowo zresztą mniej ciekawej - Wernisażu. Pozostałe - Audiencja i Protest grane są przez tych samych aktorów. Upływ czasu widać jedynie w tym, że trochę posiwieli, wyłysieli, lata lecą... Całe widowisko wydaje się nawet lepsze niż dawniej, jakby reżyser i wykonawcy nie tylko nie zapomnieli niczego z pierwotnej koncepcji, ale jeszcze bardziej pogłębili interpretację ról, jakby ich spektakl był przez osiem sezonów wciąż legalnie grany, jakby nie wykonano na nim prawomocnego wyroku. Za to autor odsiaduje kolejny wyrok i kiedy ten felieton ukaże się w druku, pewnie wyjdzie z więzienia. Pisać dzisiaj o Havlu to żaden dowód odwagi, bo jeg
Tytuł oryginalny
Powrót Havla
Źródło:
Materiał nadesłany
Literatura nr 8