13.06.2011 Wersja do druku

Poważnie niepoważny

- Jasne, że wszyscy aktorzy chcieliby grać wielkie role teatrze i u genialnych reżyserów w niezapomnianych filmach, prawda? Nie ma więc co o tym dyskutować. Ja uważam, że wszystkie miejsca, w których się znalazłem, czegoś mnie nauczyły, chociażby pokory - mówi MARCIN BOSAK, aktor Teatru Dramatycznego w Warszawie.

Szczęściarz, któremu spełniają się marzenia, opowiada o tym, jak wiele z karate wykorzystuje w aktorstwie i skąd bierze pokłady stoickiego spokoju. O czym marzyłeś 10 lat temu, a czego pragniesz teraz. Czy dawne marzenia są jeszcze aktualne? - Mówiłem to już nie raz i nie zmieniam tej wersji, a to chyba świadczy o tym, że po prostu tak jest: uważam się za szczęściarza, za naprawdę szczęśliwego człowieka, bo spełniają mi się marzenia. Myślę, że to kwestia głębokiej wiary w to, ze się będą spełniać i tego, że czuwa nade mną przychylna energia - różnie można to nazywać, ale wyraźnie czuję olbrzymie wsparcie. Marzę o różnych rzeczach, myślę o nich, a one się urzeczywistniają - zupełnie serio mówię. Na przykład odkąd skończyłem szkołę teatralną, marzyłem, żeby pracować z Krystianem Lupą i zawsze, kiedy pojawiała się obsada jakiegoś kolejnego jego spektaklu, to myślałem sobie: "Aha, on teraz tym się zajmuje... Fajn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Poważnie niepoważny

Źródło:

Materiał nadesłany

Playboy nr 5/05.2011 (dodatek)

Autor:

Natalia Syrzycka-Mlicka

Data:

13.06.2011