14.03.2004 Wersja do druku

Potrafię śmiać się z siebie

Nikt z widzów nie utożsamia się z Maliniakiem, każdy widzi w nim swojego krewnego lub sąsiada - z Romanem Kłosowskim rozmawia Ewa Likowska.

Ewa Likowska: - Obchodzi pan hucznie podwójny jubileusz: 75-lecie urodzin i 50-lecie pracy artystycznej. Kawał czasu. Roman Kłosowski: - Widzowie czasem mają do mnie pretensje, że się zestarzałem i już nie wyglądam jak w "Czterdziestolatku". Mojej żonie wolno było się zestarzeć, ale nie mnie! Jednak zapewniam, że czuję się świetnie i mam mnóstwo energii. Wcale nie odczuwam brzemienia wieku. Kilka dni temu dostałem z ZUS zawiadomienie, że przysługuje mi już dodatek pielęgnacyjny jako - w domyśle - niedołężnemu starcowi. Uśmiałem się. Nie tylko nie wymagam pielęgnowania, ale właśnie przygotowuję się do nowej roli, poza tym jestem bardzo zabiegany w związku z moim jubileuszem artystycznym. - I Nie marzy pan czasem, żeby w końcu, po 50 latach pracy, porzucić scenę i przejść na zasłużony odpoczynek? - Ależ ja się tego boję jak ognia, bez pracy chyba bym umarł. Jeśli coś mnie w życiu przeraża, to nie to, że mam 75 lat i mogę nie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Potrafię śmiać się z siebie

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 11

Autor:

Ewa Likowska

Data:

14.03.2004