"Mamatango" w reż. zespołu na Scenie na Piekarach Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy. Pisze Krzysztof Kucharski w Polsce Gazecie Wrocławskiej.
Warto zacząć od początku. Dziewięć legnickich aktorek z identyfikatorami na lewej piersi siadło przy stolikach w galerii handlowej. Z legniczanami rozmawiały o tym, kim jest kobieta, co to małżeństwo, aborcja, życie, szczęście, miłość itd. Powstał z tego prawdziwy paradokumentalny spektakl, do którego nie wtrącał się żaden przemądrzały "dramaturg". To, co legniczanie mówili, zostało przeniesione na scenę. Z dokładnością do przecinka. "Mamatango" to jasny spektakl, trochę śmieszny, trochę gorzki, a nawet dramatyczny, trochę karykaturalny i socjologiczny. Dobrze się go ogląda, choć nie ma on żadnej czytelnej fabuły - każda opowieść ma osobne życie, łączy je tylko punkt wyjścia. Spektakl przypomina dziennikarski reportaż, w poincie którego widz sam sobie musi odpowiedzieć na parę pytań albo przynajmniej skonfrontować odpowiedzi bohaterek z własnymi wyobrażeniami. Mężczyźni w tych żeńskich odsłonach nie wyglądają najkorzys