"Ptasznik z Tyrolu" w reż. Andrzej Rozhina w Teatrze Muzycznym w Lublinie. Pisze Dorota Gonet w Gazecie Wyborczej - Lublin.
Teatr Muzyczny w Lublinie walczy o młodego widza. "Ptasznik z Tyrolu" jest kolejną propozycją skierowaną do środowiska akademickiego. Czy lubelscy studenci dadzą się uwieść operetce - czas pokaże, ale spektakl bawi wszystkich. Akcja "Ptasznika z Tyrolu" rozgrywa się w sielankowym i, zdawałoby się, odległym świecie Palatynatu Nadreńskiego na początku XVIII wieku. Nic bardziej mylnego. To spektakl o nas i dla nas, dotyczący współczesnej rzeczywistości. Rzecz bowiem traktuje o korupcji. Skorumpowani są wszyscy - przedstawiciele plebsu i sfer wyższych. Jedni opłacają drugich za wydanie pozwolenia na polowanie albo upozorowanie polowania, użycie świni domowej w charakterze dzika i zdany egzamin. Ze strony realizatorów wystarczyło więc tylko wpuścić do libretta kilka aktualnych przykładów (jak ten o emigracji do Irlandii) i mamy gotową farsę zrozumiałą dla każdego Polaka. "Ptasznik z Tyrolu" daje równe szanse wszystkim twórcom zaangażowanym