Gdy gasną światła na widowni gmachu przy Nowym Rynku, a kurtyna idzie w górę, w powietrzu natychmiast czuć tę samą niezwykłą magię, która porywa Płocczan od pokoleń. Zwykle mówi się o ponad dwustu latach instytucjonalnej płockiej tradycji scenicznej, ale w rzeczywistości głębokie korzenie płockiego teatru sięgają jeszcze dawniejszych wieków. Piszą Milena Kolibczyńska i Karolina Wiśniewska w „Tygodniku Płockim”.
Magazyn