Logo
23.06.2006 Wersja do druku

"Pomału wraca"

- Kiedyś na estradzie skrzył mi się dowcip. Miałem na wszystko gotową odpowiedź. Po chorobie nie dość, że czasem z trudem mówię, to i odpowiedzi nie przychodzą tak szybko - mówi warszawski aktor ANDRZEJ ZAORSKI.

Jeszcze parę miesięcy temu nie był pewny, czy wstanie z łóżka. Był sparaliżowany, stracił mowę i pamięć. Andrzej Zaorski (64 l.) w grudniu 2004 roku przeszedł udar mózgu. Ten świetny satyryk i aktor zniknął z życia publicznego. Teraz, jak sam mówi, "pomału wraca". Dzięki lekarzom, wsparciu rodziny i samozaparciu pokonał chorobę. Ma jeszcze problemy z mową, ale już gra role w telewizji i w teatrze. Odwiedziliśmy go w domu w podwarszawskim Milanówku. Uśmiechnięty i opalony, przyjął nas w koszulce, szortach i sandałach. Pokazał swój ogród, o który bardzo dba. Potem usiedliśmy przy szklance zimnej wody.. Marcin Dziedzic: - Otarł się pan o śmierć? Andrzej Zaorski: - Sytuacja była poważna. - Miał pan pretensje do losu, że tak się z panem obszedł? - Miałem, ale raczej do siebie. Bardzo za dużo pracowałem... - Po tych przejściach napisał pan ostatnio książkę. - "Ręka, noga, mózg na ścianie" to swoiste kompendium dla dotkniętych

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Andrzej Zaorski w swojej książce opowiada, jak zmagał się z udarem mózgu

Źródło:

Materiał nadesłany

Super Express nr 145

Autor:

Marcin Dziedzic

Data:

23.06.2006