14.05.2007 Wersja do druku

Polsko-niemiecki teatr narodził się z bólu i protestu

- Idea teatru zrodziła się z bólu i protestu na rzeczywistość jaka nas tam otacza: w wymiarze ludzkim, politycznym i artystycznym. Przeciętny Niemiec nie wie nic o polskiej historii, kulturze, literaturze. Patrzy na nas z góry przez arogancję ekonomii jako na swojego ubogiego sąsiada - mówi JANINA SZAREK, która z prof. Olavem Münzberg prowadzi w Berlinie polsko - niemiecki Teatr Studio przy Salzufer.

Scena przy Salzufer 13/14 (Charlottenburg) działa od trzech lat. W repertuarze jest m.in. spektakl "Stara kobieta wysiaduje" Tadeusza Różewicza, grany po niemiecku (tydzień temu była okazja zobaczyć sztukę w Teatrze Współczesnym). W minioną sobotę szczecińscy aktorzy na scenie Studio grali "Męża i żonę" wg Fredry. Zaproszeni już po raz drugi, bo poprzednio bardzo się spodobał berlińskiej publiczności. Ewa Podgajna: Dlaczego powstał polsko - niemiecki Teatr Studio w Berlinie? Janina Szarek: Idea teatru zrodziła się z bólu i protestu na rzeczywistość jaka nas tam otacza: w wymiarze ludzkim, politycznym i artystycznym. Ja tam pracuję od 26 lat, reżyserowałam, zagrałam trochę ról, wykształciłam mnóstwo aktorów na rynek niemiecki. Weszłam w ten świat. Ale jestem Polką. I bardzo mnie boli ten niekorzystny obraz Polski, jaki ma o nas większość Niemców. Znalazłam się tu w czerwcu 1981 r. Wszystkie media mówiły o Polsce, "Solidarnośc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Polsko-niemiecki teatr narodził się z bólu i protestu

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Szczecin nr 111

Autor:

Ewa Podgajna

Data:

14.05.2007

Wątki tematyczne