O premierowych przedstawienia Festiwalu Boska Komedia w Krakowie: "W imię Jakuba S." w reż. Moniki Strzępki i "Panu Tadeuszu w reż. Mikołaja Grabowskiego pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.
Prapremiery krakowskiego festiwalu Boska Komedia ujawniają nasze współczesne lęki Ślubu, poloneza i "Kochajmy się!" nie będzie. "Pana Tadeusza" w Starym Teatrze kończy kondukt żałobny, żegnający Jacka Soplicę jak świętego. Reżyser Mikołaj Grabowski, który nazwał spektakl "pielgrzymką do źródeł polskości", nie chciał widzom zafundować happy endu, bo znowu nic z tego nie wyniknie. Sami musimy go sobie zorganizować, a kochać się nie tylko od wielkiego dzwonu. Z perspektywy kraju rozdartego przez polityczny konflikt nawet obraz Polaków zgodnie kroczących w kondukcie żałobnym robi wrażenie pobożnego życzenia. Mocno brzmią słowa, że łączy nas tylko nienawiść. Idylla, którą na początku tworzą sekwencje uroków życia na wsi - grzybobrania i polowania - jest fałszywa. Reżyser sportretował nas na rozbabranym placu budowy nowego domu. Nie możemy jej dokończyć, bo jesteśmy tacy sami jak nasi przodkowie sprzed 200 lat. Dlatego poczynaj