12.03.2009 Wersja do druku

Polski potrafi

Bez większych zgrzytów zagrany to spektakl, choć zważywszy na podniesioną muzyczną poprzeczkę aktorom, nie w każdym miejscu zgrabnie poprowadzony - o "Śpiewniku domowym Jana Kaczmarka" w Teatrze Polskim w Szczecinie pisze Ewa J. Kwidzińska z Nowej Siły Krytycznej.

Odrobina zamyślenia, troszeczkę subtelności, ale i zadziorności, wystawiania języka; współsamotność wobec Rzeczywistości, ale też odrobina dystansu i autoironii odmalowana różnymi odcieniami szarości słowa i obrazu - na scenie, we wspomnieniach, we współczesności. Mury Teatru Polskiego w Szczecinie przypomniały sobie, jak to jest otulać i chronić przed światem widza, bo za nimi dzieje się coś ulotnego i wyjątkowego. Zespół aktorski zaś przypomniał sobie, jak to jest być długo oklaskiwanym na stojąco po premierze. Mowa tu o spektaklu muzycznym wyreżyserowanym przez Andrzeja Poniedzielskiego i Adama Opatowicza, zatytułowanym: "Śpiewnik domowy Jana Kaczmarka". Podstawowy składnik serwowanego dania zapowiada w samym założeniu niezłą intelektualną, liryczną ucztę, pozostało więc tylko pytanie, czy sposób przyrządzenia pozwala na to, by rzeczywiście dało się je skosztować ze smakiem. Przyprawienia piosenek znakomitego wrocławskiego satyryk

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Ewa J. Kwidzińska

Data:

12.03.2009

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe