11.04.2008 Wersja do druku

Polska Zadary

Zadara z pewnością ogląda Polskę okiem trochę repatrianta znajdującego swoje korzenie, trochę neofity zachwyconego nowym światem. Wygląda na to, że dzięki zachodnim epizodom własnego życiorysu świetnie rozumie nasze podstawowe zbiorowe marzenie - marzenie o Zachodzie. I potrafi je sfalsyfikować - pisze Tomasz Plata w Dzienniku.

Teatr mówiący o polskości - pamiętacie coś podobnego z ostatnich sezonów? Nie chodzi nawet o teatr odnoszący się do polskiej historii czy czerpiący inspirację z bliższych bądź dalszych martyrologicznych wspomnień - tego akurat mieliśmy naprawdę sporo. Raczej o coś bardziej ogólnego, a zarazem ambitnego: o próbę sformułowania na scenie w miarę zwartej myśli na temat stanu rodzimej tożsamości zbiorowej. I to w trybie - o ile nie zabrzmi to zbyt mądrze - fenomenologicznym, czyli zgodnie z wyobrażeniem, że polskość jest zjawiskiem niejako samoistnym, o wyraźnych granicach oraz cechach Czegoś takiego współczesny teatr z dużą konsekwencją nam oszczędzał. Stąd chyba ogromny sukces Michała Zadary. Zaledwie trzydziestokilkuletni reżyser stał się właśnie bohaterem teatralnej Polski - aż pięć jego przedstawień pokazano w ciągu ostatnich dwóch tygodni podczas prestiżowych, reanimowanych po długiej przerwie Warszawskich Spotkań Teatralnych. Zeb

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zadary lekcja polskości: wciąż nie umiemy mówić o sobie

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik nr 87/12.04

Autor:

Tomasz Plata

Data:

11.04.2008