20.05.2013 Wersja do druku

Polscy twórcy są jak Burłacy

Kiedy nowy teatr z Polski zdobywa wschód i zachód Europy, jego pozycja w kraju jest coraz bardziej podważana. Twórcy muszą się mierzyć z absurdalnymi zarzutami o udział w pedalskim spisku, finanse nie pozwalają na produkcję i prezentację nowych przedstawień, władze traktują teatr artystyczny jak piąte koło u wozu - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej.

W dawnych, dawnych czasach, kiedy nie było na świecie internetu, a ludzie pisali do siebie listy na papierze, polscy reżyserzy jeździli do Rosji, aby nauczyć się teatru. W GITIS, słynnej moskiewskiej szkole teatralnej, studiowali dwaj wielcy twórcy teatru: Jerzy Jarocki i Jerzy Grotowski, a publiczność warszawska ekscytowała się "Hamletem" z Włodzimierzem Wysokim. Dzisiaj wektory się odwróciły - to Rosjanie patrzą na polski teatr i szukają w nim inspiracji. Rozmawialiśmy o tym podczas pierwszego z cyklu "Rosyjskich śniadań" w Barze Studio, towarzyszących festiwalowi rosyjskiego teatru "Da! Da! Da!". Serce rosło, kiedy rosyjscy krytycy Paweł Rudniew i Dmitrij Rienanskij mówili, za co cenią polski teatr: za odwagę estetyczną i ideową, za poruszanie trudnych tematów, za żywe, głębokie aktorstwo. Zorganizowana dwa lata temu w Moskwie prezentacja polskich przedstawień wielu reżyserom rosyjskim otworzyła głowy. Nie byłoby głośnego "Leara. Komedii"

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Polscy twórcy są jak Burłacy"

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

20.05.2013

Wątki tematyczne