08.02.2004 Wersja do druku

Polony na szklanym ekranie

To zabawne, że przyszło mi grać osobę o tak odmiennych niż moje poglądach

KLARA CZERKAWSKA-HEIL: Boi się pani czarnych kotów? ANNA POLONY: Przeraża mnie nie tylko czarny kot, ale też feralna trzynastka, chociaż moich uprzedzeń nie potwierdza rzeczywistość. Upadający na ziemię egzemplarz sztuki natychmiast depczę, jestem też przekonana, że niektóre przedmioty przynoszą mi szczęście, a inne uważam za pechowe. K.C.-H.: Ale w -Stacyjce- wciela się pani w postać emerytowanej nauczycielki Zofii, która walczy z przesądnymi mieszkańcami miasteczka. A.P.: Moja bohaterka nie walczy z mieszkańcami Rogoży, ale z ich zacofaniem, ciemnotą i z przesądami. To zabawne, że przyszło mi grać osobę o tak odmiennych niż moje poglądach. Jak większość aktorów jestem okropnie przesądna. K.C.-H.: Na co dzień jest pani prorektorem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Jaki ma pani kontakt ze studentami? A.P.: Z większością bardzo dobry, ale z niektórymi trudno mi jest się porozumieć.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rola belfra najważniejsza

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Zachodni nr 27

Autor:

Klara Czerkawska-Heil

Data:

08.02.2004