20.07.2016 Wersja do druku

Polityka i teatr

Trudno dziś obejrzeć przedstawienie wolne od politycznej deklaracji. Za chwilę teatr zostanie, jak społeczeństwo, podzielony na dwa zwalczające się plemiona, jedno będzie nas agitować w sprawie żołnierzy wyklętych i grup rekonstrukcyjnych, drugie w sprawie uchodźców, imigrantów itp - pisze Elżbieta Baniewicz w Twórczości.

Już agituje, i to w sposób dość obcesowy. Mam na myśli spektakl "Swarka" z Teatru Polskiego w Bydgoszczy, przywieziony, jak inne tu omawiane, na tegoroczne Warszawskie Spotkania Teatralne. Aktorzy zostali obsadzeni w rolach komentatorów skomplikowanych relacji polsko-ukraińskich, inkrustowanych filmowymi wywiadami z mieszkańcami zachodniej Ukrainy. Niestety, nie wystarczy wypowiedzieć paru oczywistości i sfilmować kilku starych, prymitywnych ludzi, by objaśnić tak złożone konflikty. Czysta publicystyka w teatrze marnie się sprawdza, zwłaszcza gdy przygotowana została po amatorsku; każdy reportaż telewizyjny jest ciekawszy i lepiej zmontowany niż te pokazane w spektaklu. Reanimowanie "Cara samozwańca" Adolfa Nowaczyńskiego przez teatr w Legnicy miało być aktualnym thrillerem o relacjach polsko-rosyjskich. Teatralna krew lała się obficie, pochodnie płonęły żywym ogniem, ściana blachy udająca Kreml błyszczała, polscy szlachcice w rzeźnickich fartuchach

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Polityka i teatr

Źródło:

Materiał nadesłany

Twórczość nr 7/8/07/08-16

Autor:

Elżbieta Baniewicz

Data:

20.07.2016