EN
26.10.2018 Wersja do druku

Polak poprowadził operę, która dla Francuzów jest pomnikiem. Bastylia wzięta!

Łukasz Borowicz jako pierwszy polski dyrygent poprowadził spektakl w Operze Paryskiej. Czy okaże się to dla niego przepustką do ekstraklasy dyrygentów? - Nie podchodzę do tego w ten sposób - studzi nastroje 41-letni artysta.

"Hugenoci" Giacomo Meyerbeera otworzyli 350., jubileuszowy sezon Opery Paryskiej. Blisko pięciogodzinny spektakl, niemal 250 osób na scenie. Premiera odbyła się 28 września pod batutą Włocha Michele Mariottiego. Ostatnim wystawieniem (24 października) dyrygował Łukasz Borowicz - został w ten sposób pierwszym polskim dyrygentem zaproszonym do poprowadzenia spektaklu w Operze Paryskiej, przy placu Bastylii. I wyszedł z tego obronną ręką. Drogę do Paryża otworzyła Borowiczowi współpraca z Dianą Damrau. Niemiecka śpiewaczka miała być gwiazdą tego przedstawienia, ale z powodów zdrowotnych zrezygnowała. W Paryżu Borowicz poznał reżysera Andreasa Kriegenburga, związanego głównie z niemieckimi teatrami dramatycznymi, dyrektora Deutsches Theater w Berlinie. Od 2006 r. Kriegenburg sięga także po opery. Na Festiwalu w Salzburgu w 2017 r. wystawił "Lady Makbet mceńskiego powiatu" Szostakowicza. Borowicz, choć "wskoczył" tylko na ostatni spektakl, pr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Hugenoci" pod batutą Łukasza Borowicza. Polak poprowadził operę, która dla Francuzów jest pomnikiem. Bastylia wzięta!

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Jacek Hawryluk (Polskie Radio), Paryż

Data:

26.10.2018

Wątki tematyczne