26.11.2018 Wersja do druku

Pokój Gerdy

I znów przykład spektaklu, którego największym atutem jest teatralność. Nie opowiadanie historii, choćby najciekawszej, nie dialogowanie, nie uroda tekstu literackiego, choćby i wyjątkowego, ale teatr: wyobraźnia artystów, kreacja świata przedstawionego, gra aktorska, ożywianie wszelkiej materii widocznej na scenie, sztuka animacji, gra światła, przestrzeń dźwiękowa - o "Pokoju Gerdy" w reż. Jany Tuminy z Laboratorium Jany Tuminy i Teatru Osobniak z Sankt Petersburga, obejrzanym na festiwalu w Jekaterynburgu, pisze Marek Waszkiel na swoim blogu.

Ten spektakl trzeba oglądać w kameralnych warunkach, z bliska. Nie tylko dlatego, że wiele obrazów, działań scenicznych ma bardzo niewielkie rozmiary. Ożywają stare fotografie zawieszone na ścianach, których z dystansu nie odczytamy. Niektóre lalki są wielkości ludzkiej dłoni. Bliskość daje też szansę stania się częścią tego przedstawienia, pozwala oddychać mroczną i poetycką zarazem atmosferą, zagłębić się w tajniki ludzkiej duszy, odmęty pamięci. W efekcie roztrząsamy wraz z bohaterką fragmenty przeszłości, które pozostawiły nigdy nie zagojone rany. I przyglądamy się Alisie Olejnik, aktorce, ongiś związanej z Teatrem Derevo, która buduje w roli Gerdy niezwykłą kreację. Gdzie Gerda popełniła błąd? Co zaniedbała? Dlaczego nie zdołała uratować Kaja? To jej obsesja, od której nigdy się nie uwolni. Obsesja kobiety, która wciąż wini się za przeszłość. I ją bezustannie analizuje. Gerda nie ma przyszłości i to pewnie dodatkowa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pokój Gerdy

Źródło:

Materiał własny

marekwaszkiel.pl

Autor:

Marek Waszkiel

Data:

26.11.2018

Tematy w toku