18.02.2005 Wersja do druku

Pokochajmy swoje ciała

EVE ENSLER, dramatopisarka i poetka, autorka Monologów waginy, napisała nową sztukę. Tym razem o swoim brzuchu, który zawsze był za duży.

O brzuchu, który kiedyś byt piaski, a teraz wystaje. Jak w torbie zaczęła w nim nosić nienawiść do samej siebie. "To był magazyn mojego żalu, moich blizn z dzieciństwa i niespełnionych ambicji. Mojej niewyrażonej wściekłości" - pisze Eve Ensler w książce Good Body (Dobre ciało). Zawsze wiedziała, że jeśli będzie szczupła i zgrabna, to będzie akceptowana, podziwiana, ważna i kochana, zawsze miała świadomość, że nie jest perfekcyjna. Czuła się nie na miejscu, czemuś winna, jakaś zła. Próbowała diet, ćwiczyła, umartwiała się przez całe życie. Sama narzucała sobie ten kierat. Naiwnie wierzyła, że jeśli naprawdę się postara, jeśli schudnie i udoskonali własne ciało, to wszystko inne też w jej życiu się ułoży. Chciała być młodą, chudą blondynką, bo one podobają się światu. Niestety, była postawną brunetką w średnim wieku, i miała brzuch. Myśl o brzuchu wraca jak bumerang i przygnębia. Ciało, nad którym traci się kont

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pokochajmy swoje ciała

Źródło:

Materiał nadesłany

Twój Styl nr 2

Autor:

Anna Tomiak

Data:

18.02.2005