17.08.2012 Wersja do druku

Pojedynek na Makbety

Czy warto przywozić drzewo do lasu? Czasem warto. Udowodnił to w tym roku Międzynarodowy Festiwal Teatralny w Edynburgu. Największe zainteresowanie wśród polskich produkcji wzbudzały w stolicy Szkocji realizacje najbardziej szkockiego dzieła Szekspira. Makbet z Polski pojawił się w trzech wersjach - pisze Jan Bończa-Szabłowski w Rzeczpospolitej.

Dwie z nich były już dobrze znane widzom Edynburga. Największe oczekiwanie wiązało się z inscenizacją dokonaną przez Grzegorza Jarzyny. O ten spektakl, nie grany ze względów technicznych w Polsce twórcy festiwalu zabiegali od czterech lat. Richard De Marco porównywał go do filmu Akiro Kurosawy, inni doceniali nowatorstwo i podkreślali ciekawe przeniesienie języka kina na scenę teatru. Dla potrzeb inscenizacji dostosowano specjalną halę widowiskową na peryferiach Edynburga. Dobre przyjęcie przez widzów i rekomendacja organizatorów stała jednak w zdecydowanej opozycji do reakcji krytyków. Dla Dominika Cavendisha z "Daily Telegraph", który podkreślił swoje wielkie uznanie dla teatru polskiego, spektakl Jarzyny był rozczarowaniem. Uznał go za krzykliwą i jaskrawą produkcję. A nawiązując do tytułu "2008 Makbeth" określił mianem śmierdzącego, rozkładającego się czteroletniego kabanosa. "Sztuka mówiąca o morderczej, politycznej ambicji stała si

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pojedynek na Makbety

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

17.08.2012

Tematy w toku