WSZYSTKO w tym spektaklu jest intrygujące i cokolwiek tajemnicze: poważnie ograniczona ilość miejsc (z 600 do 80), nie numerowane bilety, a przede wszystkim samo zaproszenie publiczności na scenę, do salonu Błoka, nie zaś na widownię. Na scenie panuje półmrok, ale nie ukrywa on teatralności dekoracji, która pełny efekt zyskuje jedynie z oddalenia. A więc widzimy, że rękopisy poety, to zwykłe karteluszki, że gazeta, która będzie czytana, - to przedwczorajsza "Prawda" , że efektowny szal czarnej damy jest taniutkim materialikiem, zszytym tandetnie pośrodku. Akcja rozgrywać się będzie wśród widzów, ale bez ich udziału. Aleksander Sztejn, znany pisarz radziecki, autor sztuk teatralnych i scenarzysta filmowy, napisał "Opowieść sceniczną o Aleksandrze Błoku", której prapremierę w realizacji dyr. Kazimierza Brauna przedstawił w Katowicach Teatr Współczesny z Wrocławia. Nie trzeba zapewniać, jak atrakcyjnym tematem dla Polaka jest właśnie postać
Źródło:
Materiał nadesłany
Trybuna Robotnicza