- Nadętych u nas nie ma, wyśmialibyśmy ich. Gdyby aktor uważał, że jest kimś lepszym od technicznego, czy od garderobianej, to byłaby żenada, nie mieści mi się to w głowie i to nie tylko w kategoriach zawodu aktora, ale przede wszystkim w wymiarze ludzkim - mówi MIROSŁAW NEINERT, dyrektor Teatru Korez w Katowicach.
Wakacje w Korezie zakończyły się z pompą, benefisem Mirosława Neinerta, proszę przyjąć najlepsze życzenia urodzinowe. To jest jeden z powodów naszej rozmowy. Szukając jednak rozmówcy u progu nowego sezonu, zastanawiałam się, który z dyrektorów teatru naszego regionu będzie najmniej narzekał i mam nadzieję, że się nie pomyliłam, wskazując na pana? - Nie wyprowadzę pani z błędu, ale przede wszystkim dlatego, że ja w ogóle nigdy nie narzekam. Dlaczego? To bierze się z bardzo prostej przyczyny. Pochodzę z niezamożnej rodziny, w związku z tym wszystko, co mnie spotyka w życiu jest dla mnie bonusem, czymś co mnie ogromnie cieszy i uskrzydla... Tak było zawsze? - Bywało różnie, ale od chwili, kiedy otarłem się o śmierć, wszystko, co następuje od tego momentu zyskuje rangę podwójnego bonusu. Nawet kiedy pada deszcz i walą pioruny, myślę jak to cudownie, że w ogóle jest pogoda. To są słowa Mirosława Neinerta, czy dyrektor Korezu p